Za pan brat

Przejechałam moje miasto wzdłuż i wszerz  telepiącym się tramwajem. Chłopcu wypadła piłka, starcy siedzieli na ławce. Między brudnymi blokami słońce tak nie jest świeże i kojące. Męczy. Drżę. Że już za późno. Że rzekło się. Że męczy mnie to miejsce i ten czas. Że pusta jestem jak słowa. Że nikt nie tęskni

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s