z braku towarzystwa do marnowania chwil, a nawet całych lat

wrzucam do playlisty kolejne utwory.  do bolesności jeden krok. tej słuchaliśmy wspólnie w bezsensowną niedzielą, z tą czekałam na ciebie na przystanku, a  z tamtą jechałam zatłoczonym autobusem do mieszkania pełnego ciebie.

wolność-kocham i rozumiem, nuciłam wczoraj nad żółtym napojem gazowanym. naiwnie wypełniając duszę odległymi myślami bylenieotobie bylenieonim. za mały krok, by ominąć kałużę. wracam do przestrzeni domu, przyprawiam posiłek solą z oka. zjadam włos. czytam dawne niezmącone dorosłością wiersze. garbię się i kulę przed snem. znów będziesz mi się śnić. i to, że jestem komuś potrzebna. obudzę się w nadziei, że to może prawda. to miasto stało się zbyt małe i zbyt przewidywalne. obiecuję – zostawię je.przysięgam kiedy już wyruszę – nie wrócę.

czytać tylko w towarzystwie / nigdy nie będzie takiego lata

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s