i tak nie zdążę policzyć gwiazd

obiecam, że zostanę, jeśli tylko uda mi się stać kimś zupełnie  innym. bo Kochany, mam takie niewygodne ciało. i taką śliską duszę. wymyka się przez palce, jak czas. jak tafla morza, w której odbijają się sylwetki ludzi, którzy zechcieli nad nią stanąć. i chociaż nazywam ją duszą moją to myślę, że tak naprawdę należała do kogoś innego. a ja ją otrzymałam przez bezczelny przypadek. za karę bez grzechu

nie myśl za długo, czy wrócić do mnie, bo ucieknie ci ostatni pociąg. ale zrozumiem, jeśli do niego nie wsiądziesz. sam mówiłeś, że na tym świecie jest jeszcze tyle serc do złamania.

a jeśli nie wrócisz to chyba nic się nie zmieni. serce jak śnieg będzie topnieć. w niedziele będę pisać wiersze. książki przykryje kurz rzadkimi momentami unoszony przez mój  śmiech.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s