dosłowny fiolet siniaka

między dokładnie poukładanymi obowiązkami a skrzętnie pochowanymi snami, pewnego dnia nie umrzesz. tak po prostu. tak nie jak zawsze. spojrzysz na swoje ręce pobrudzone długopisem, spojrzysz na nie pod słońce  i stwierdzisz. że już nie są przezroczyste i że są ciężkie. żyjesz.

odnajdziesz swe ślady na śniegu. czyli jednak je zostawiasz. poczujesz przymus ciała – będziesz jeść, oddychać i spać. będziesz miewać fioletowo – zielone siniaki i poczujesz ssący ból zadrapania. skarbie, żyjesz.

zgubisz się w mieście i potkniesz o próg. ktoś się do ciebie uśmiechnie, opali ci się nos. spłacony masz dług. kochanie, ty żyjesz.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s