a klucz do recepcji

nic u mnie nie słychać, oprócz gładko nachodzących na siebie pór roku. to pierwsza wiosna moja bez ciebie. to nic, bo nikt się nie zmienił. nawet ty, bo nie wróciłeś. i nawet moje wiersze, bo ciągle o tobie. dzielę się nimi, byś miał na czym marnować niedzielne skacowane popołudnie.

i ta twoja nieobecność niezmienna. tak bardzo chciałam jej nie przeżyć. nie wytrzymać. by pękło w środku na dobre i skutecznie. jednak widzisz, nadal moja biała skóra i nadal moje otwarte oczy

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s